Kwaśniewski: Nie wszedłbym do rady prezydenta Nawrockiego

Dodano:
Były prezydent RP Aleksander Kwaśniewski Źródło: PAP / Maciej Kulczyński
Aleksander Kwaśniewski mówi, że nie przyjąłby zaproszenia od Karola Nawrockiego dot. wejścia do prezydenckiej rady ws. nowej konstytucji.

W trakcie obchodów Narodowego Święta Trzeciego Maja prezydent Karol Nawrocki powołał Radę Nowej Konstytucji. Jej celem będą prace nad zmianą ustawy zasadniczej.

Podczas uroczystości na Zamku Królewskim w Warszawie akty powołania do rady otrzymali m.in. była prezes Trybunału Konstytucyjnego Julia Przyłębska, były marszałek Sejmu Józef Zych (PSL) i konstytucjonalista prof. Ryszard Piotrowski (Uniwersytet Warszawski).

Były prezydent Aleksander Kwaśniewski uważa, że obecna konstytucja wciąż jest aktualna i nie wymaga zmian. "Obowiązuje i w przyszłym roku będziemy świętować 30 lat obecnej ustawy zasadniczej. To jest wielka rzecz. Konstytucja prędko się nie zmieni ze względu na brak większości konstytucyjnej. Przypominam, że niezbędne są dwie trzecie w parlamencie. Przy spolaryzowanym społeczeństwie i grze na polaryzację, zmiana jest niemożliwa" – powiedział w rozmowie z "Rzeczpospolitą".

Kwaśniewski: Cel Nawrockiego? Robienie zamieszania

"Celem prezydenta, który ma oczywiście prawo powoływać rady, jakie chce, jest robienie zamieszania i podkreślanie, że ta konstytucja już się zestarzała. Jeżeli on działa obok konstytucji, czy niezgodnie z nią, to jest zrozumiałe, że twierdzi, iż Polska potrzebuje nowej konstytucji. Jeśli Rada Nowej Konstytucji ma skończyć pracę w roku 2030, to projekt konstytucji, jeżeli jakikolwiek powstanie, będzie element jego kampanii wyborczej. A jeżeli konstytucja ma być element kampanii prezydenckiej Karola Nawrockiego, to tym bardziej nie ma szans, żeby projekt uzyskał dwie trzecie poparcia w parlamencie" – przekonuje Kwaśniewski.

Były polityk pytany, czy przyjąłby zaproszenie do rady od Nawrockiego, zaprzecza. "Do takiej Rady nie. Ona ma wymiar polityczny, a ja nie chcę się wikłać w politykę. Przez polaryzację nie ma już barykady, na której można siedzieć okrakiem. Albo jest się po jednej stronie, albo po drugiej, co nie jest dobre. Gdyby Radę Konstytucji, czy Komisję Refleksji Konstytucyjnej utworzono wspólnie przez prezydenta, Sejm, Senat i weszli tam przedstawiciele prawa konstytucyjnego z różnych uczelni i zaproszono mnie jako byłego przewodniczącego Komisji Konstytucyjnej, to do takiego szerokiego grona ponadpolitycznego bym wszedł. Wtedy rzeczywiście byłaby szansa, że rozmawiamy o Konstytucji, a nie o tym, komu to ma służyć, kto ma komu przyłożyć projektem konstytucyjnym, czyli użyć go jako argumentu politycznego. Jestem zbyt stary i doświadczony, żeby się w takie rzeczy wikłać.

Źródło: rp.pl
Polecamy
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...